-->



 

10/09/2008

POŻEGNANIE ANIOŁÓW

Wyszło na to, że po raz ostatni Bieszczadzkie Anioły zagościły w dołżyckiej Dolinie Obiecanej. Jakoś ten mój festiwal umiłowany nie potrafi zagrzać jednego miejsca na dłużej, chociaż powinien wrosnąć w bieszczadzki pejzaż na podobieństwo dostojnych połonin, stając się powszechnym dobrem i jednoznaczną kulturalną opoką. Widać takie już jego (i moje) przeznaczenie. Wędrowanie bez końca! W związku z tym - wierząc święcie, że nie sposób wskoczyć dwa razy (i więcej) w rwący nurt tej samej rzeki - pragnę POŻEGNAĆ SIĘ z Anielską Publicznością w roli organizatora i programowca festiwalu. W przyszłym roku zaopiekuje się Państwem już ktoś inny i najpewniej w nowym miejscu. Mam taką nadzieję. Zostawiam Wam "Anioły" jako imprezę NIEKOMERCYJNĄ, NIEPOLITYCZNĄ oraz absolutnie NIEZWYKŁĄ! I na dodatek w niezłej kondycji artystycznej - ze świetną opinią. Dzięki Wam zresztą. To Wy: PUBLICZNOŚĆ - a nie kto inny - macie prawo czuć się dziedzicami anielskiej idei. Pamiętajcie o tym zawsze i wszędzie! Jesteście BIESZCZADZKIMI ANIOŁAMI! W pełnym tego słowa znaczeniu. Dlatego powtórzę raz jeszcze słowa, które wydobyłem z siebie - pokonując nieludzkie wzruszenie - na scenie w Dołżycy: KOCHAM WAS I BĘDĘ TĘSKNIŁ! Jak pies...

Krzysztof Myszkowski

Cisna 9.09.2008